12/06/2012

Fado.


" Nie pamietam twarzy ludzi. Nie pamietam twarzy babki ani dziadka. Pamiętam ich wizerunki utrwalone na staroświeckich fotografiach. Kiedy próbuje sobię ich przypomnieć, muszę sobie ich wyobrażać. Muszę siłą woli sprawić, by sepiowe fotografię nabrały życia, żeby przemówiły.
A przecież spędzałem z nimi godziny, dni i tygodnie.Wydaje mi się, że pamietam ich gesty, ich ruchy. Widzę babkę, jak siada po ciężkim dniu na skraju łózka, splata dłonie na podołku i , patrząc gdzieś w głąb zmierzchu, gdzieś za okno, zaczyna mówić, zaczyna opowiadać jakąś historię, pozornie niezwiązaną z bieżacą chwilą.
Wtedy w drzwiach zjawia się dziadek.Przysuwa sobie stojący obok pieca nieweilki taboret.
Wchodzi na niego i, jak zwykle o tej porze zapala zwisającą z sufitu naftową lampę. Wtedy babka przerywa na chwilę swoja opowieść, wstaje, idzie do białego kredensu i wyjmuje talerze. Rozstawia je na stole.
Gdy dziadek zajęty jest juz jedzeniem, ona powraca na swoje miejsce na łóżku i powraca do przerwanej opowieści. Dziadek nie odzywa sie.
Pochylony nad talerzem je powoli, z namaszczeniem, je z dostojeństwem, je niemal religijnie, ponieważ należy do pokolenia, dla którego głód był czymś zwyczajnym i oczywistym.


Miałem dziesięc lat. Siedziałem blisko pieca i przyglądałem sie ich życiu. Byłem chłopcem z miasta i wydawało mi się, że to, co widzę, nigdy nie przeminie. Być może dlatego dzisiaj tamte obrazy nawiedzają mnie jak powracający sen. Albo jak wieczność, dzięki której pamięc odzyskuje siły i wiarę"*


Książka z gatunku doskonałych!


* Fragment eseju "Spokój"



10 komentarzy:

  1. Po przytoczonym fragmencie jestem w stanie się zgodzić:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, świetnie, że mówisz!

    OdpowiedzUsuń
  3. ta książka pięknie zagrała na moich najsubtelniejszych strunach.

    czytałam ją wędrując po Karpatach... i czułam wszystko całą sobą.

    a opowiadanie ostatnie, które cytujesz, to już opowieść o podlaskim wschodzie, skąd pochodzę...
    i genialniej tego wszystkiego, nie da się opisać!

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję za rekomendację :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam tylko ten fragment... i podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Krótki fragment zachęcił bardzo! Może Aniołek podrzuci mi pod choinkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. prawie jakbym czytała o swojej babci i dziadku... i ich domu z piecem, i taboretem przy piecu właśnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tę książkę od dawna! Mam w niej pozakreślane ulubione cytaty, do których wracam.
    Powolna, namacalna, tak jak mówisz...idealna książka!
    Z resztą uwielbiam jego sposób pisania..., te porównania, te zwroty...
    "to gapienie się w tylną szybę pamięci"
    No i fragment o nożu z ostatniej części... Mogłabym tak w nieskończoność :)

    OdpowiedzUsuń
  9. trafne określenie dla tych,którzy dostrzegają w życiu coś więcej,niż rutynę i powierzchowność.
    dla tych,co tańczą namacalną chwilą..
    myślę,że idealnie wpasowałaby się w mój dzisiejszy,"świąteczny" wieczór rozświetlony lampkami z kocem i kubkiem kawy z cynamonem:)

    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapisuję na listę "must to read";)
    Dziękuję Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń

pozdrawiam :)