12/17/2011



Piątkowy wieczór...godz. 8:30
Sala koncertowa w Beacon Theater...My i...


The National.


Nie było siedzeń w pierwszym ani drugim rzędzie...
Nie ma rewelacyjnych zdjęć...jest tylko kilka...by uwiecznić chwilę.


Był za to koncert  wielu osobowości...
Wspaniałych dźwięków i niezwykłej poezji słowa...
Pochwała prostoty, pasja i miłośc do muzyki.
Wzruszający, momentami zabawny, zaskakujący...

Koniecznie do powtórzenia!!

* * *  


Dzisiaj, już prawie wieczór...
Ubieramy wspólnie choinkę...
a ja zamiast kolędy...
nucę tę oto piosenkę...







Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!!







25 komentarzy:

  1. och, pewnie, że robi wrażenie. jest moc. buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. zakochałam się w ostatnim zdjęciu, na zabój!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. pochwała prostoty,pasja i miłość do muzyki..pięknie to ujęłaś.
    głębokie zdjęcia(taki mój osobisty nazewnik;)wspaniałe/pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, że ich nie znałam?
    Znakomity głos!
    A zdjęcia - pierwsza klasa!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. łał zazdroszczę. świetny klimat zdjęć

    OdpowiedzUsuń
  6. no nie! znowu bardzo klimatycznie i z wyczuciem. patrząc tylko na same zdjęcia chciałoby się tam być.

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko zdjęcia są wspaniałe! Klimatyczne bardzo!
    I widok i tak niezły mimo, że nie w pierwszych rzędach..
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, znamy, znamy, jeden z ulubionych zespołów mego Miłego:) Agnieszko, a lubicie Tindersticks?:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie było fantastycznie, choć ja z moim strachem przed tłumami pewnie był nie wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że nie było miejsc w pierwszych rzędach, bo nie wyszłyby takie klimatyczne zdjęcia jak, np. to pierwsze. :)
    Ostatnie zapiera dech!

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszko, zdjęcia są rewelacyjne! Bardzo klimatyczne. The National słuchałam non-stop dokładnie rok temu. Przypomniałaś mi o nich. Dziękuję;) A Fake Empire to moja ulubiona piosenka!
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszko!

    strasznie dziekuje ci za piosenke...zdjecia ogromnie klimatyczne...piekne...dla mnie super na rozpoczecie niedzieli i chociaz juz prawie 12 sieze nadal w pizamie i popijajac poranna kawe...
    pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  13. byazi...
    moc jest z nami:))pozdrawiam

    Delie...
    ja również:) dlatego dałam, choć miało być tylko koncertowo...:)

    Monisia...
    świetny Twój nazewnik:) ja tez swój mam...:)

    Maggie...
    kto ma ich zanac ten zna...:)) nie są jacyś specjalnie medialni:) i to jest ich dużym plusem. Zachęcam do posłuchania więcej, są genialni!

    N...
    dzieki:) długo czekałam na ich koncert, warto było:)

    Mru...
    BW zawsze i wszędzie:)Fajnie było, chciałabym powtórzyć...

    Patrycja...
    Fajnie, że znacie:)
    Tindersticks mój P. słuchał bardzo namietnie, jakiś czas temu, teraz już mniej...Ja pamietam,że nie mogłam przestac słuchac " Another Night In"...kocham wszystko w tym utworze:)) dzieki za przypomnienie:)) Zaraz poleci z głośników:)))

    Mirrors in the street...
    poważnie? nie wiedziałam, że aż tak...:/

    Małgosia...
    ja to sie cieszyłam z jakichkolwiek miejsc...cudem je zdobylismy, zespół ostatniej chwili zdecydował się na dwa dodatkowe wystepy...

    Anna...
    dziekuje bardzo!
    Na żywą brzmia jeszcze lepiej...i ta chemia miedzy nimi...z przyjemnością poszłabym raz jeszcze:))

    Magdalena...
    prosze bardzo:)) i dziekuję...znasz zespół?


    Dzieki serdeczne za odwiedziny!!
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  14. Rewelacyjne, bardzo klimatyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  15. super zdjęcia! a klimatem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Posłuchałam więcej. Są genialni! Ostatnio nawet siedziałam kwadrans w samochodzie pod domem, nie chcąc przerywać płyty ;-)
    Dzięki!
    Za takie muzyczne olśnienia pozostaję wdzięczna do grobowej deski!
    Pa!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kameleon...
    dziękuję:))

    Sid...
    cieszę się, że choc trochę oddają atmosferę temo miejsca i koncertu...:))

    Maggie...
    Jak się cieszę:)) i wcalę się nie dziwię:)). Która płyta tak Tobą zawładnęła?:)) My tegoroczna road trip po Kalifornii umijaliśmy sobie "High Violet"...idealna do samochodu. Wyśmienita!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie dziwię Ci się, to z mojej ulubionej płyty "Curtains":) Miałam tak też z "My oblivion":http://www.youtube.com/watch?v=r9_vZNGSHms. Na "Waiting for the moon" mam również kilka ulubieńców z w/w na czele (właśnie słucham;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Patrycjo:
    Od wczoraj mam na ipodzie...właśnie płytę "Curtains"...chłonę...:)))!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Agnieszko,

    piekne slowa, obrazy i muzyka. Takie trzy w jednym...to uczta, wielka uczta!! Uwielbiam takie chwile:)

    PS Nie znalam ich ale juz znam:))
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszka...
    Pieknie to nazwałas...bardzo to miłe:))
    Zachęcam do posłuchania więcej...przenoszą w inny świat:))
    Ściskam serdecznie!

    Made of Nothing...
    dziekuję:)) cieszę się:))

    OdpowiedzUsuń
  22. genialne te zdjęcia..niesamowite!! bardzo mi się podobają:)))
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  23. dotblogg...
    fajnie:)) ciezę się:)!!

    OdpowiedzUsuń
  24. witaj agnieszko ja naleze do szczesliwcow, ktorzy przezyli ich live w zeszlym roku w berline. fajny blog, na pewno wroce
    :* alice

    OdpowiedzUsuń

pozdrawiam :)