11/13/2011

Minnewaska State Park


pomyślałam, że pokaże zdjęcia w dużym formacie.
trochę sie o to proszą, troche ja sie za nim stęskniłam.


wyjechalismy jeszcze przed świtem...
budzik zadzwonił pomiedzy piąta a piątą trzydzieści...pamietam leniwe ziewanie kota i jego błagalne spojżenie, gdzieś z odchłani naszego łóżka. i jak dobrze, ze spakowałam wszystko poprzedniego dnia!
poranna kawa  do połowy wypita z termosa na przystanku autobusowym. było zimno i powoli zaczynało jasnieć.  wchłaniałam swieże  powietrze wszystkimi komórkami na moim ciele a po mojej prawej stronie, w tej samej chwili spadła gwiazda...ułamek sekundy..."pomyślałaś życzenie?" usłyszałam pytanie...pewnie, że pomyślałam, w końcu mam tylko jedno...


kto kiedykolwiek widział spadajaca gwiazdę, wie co wtedy czułam...
na tych którzy nie widzieli, mam nadzieje przyjdzie jeszcze kolej...

obie drogi, tam i z powrotem mimo wydłużenia w czasie, powtórzyłabym raz jeszcze...bezwarunkowo.
bo nie cel był tutaj najważniejszy. czas spedzony razem, z dala od zgiełku miasta, pracy, ceniłam i nadal cenie.bardzo!
kolejne wioski jakie mijaliśmy, dla wielu moga wydawać sie zwykłymi... dla nas były czymś więcej...górzyste tereny, łaki , pola, i domy jakby żywcem wyjęte z filmów "Dzieci z Bullerbyn" albo " Ania z Zielonego Wzgórza"... pomyślałam: tak właśnie wygląda prawdziwa Ameryka...


park, do którego zmierzaliśmy przerósł moje najśmielsze oczekiwania.
z kilkoma jeziorami, hektarami lasu i kilkunastoma wodospadami, zaliczany jest do jednego z najpiekniejszych w całym Stanie.
My, z naszym ograniczonym czasem zdążyliśmy 
zwiedzic zaledwie jego niewielka część...
zakochac sie w każdym najmiejszym jego skrawku...
zaliczyć kilka  średniej ciężkości szlaków...
zgubic sie na połowie z nich...
zobaczyć najpiekniejszy zachód słońca...
zaplanować kolejny...
wyjazd, bo z zachodem moze być już różnie.
a wszystko to uwieczniliśmy na sześciu rolkach filmu...
po trzy na głowę...
i juz nie moge  doczekaćsię, jak wyszły...

cdn...

19 komentarzy:

  1. Agnieszko, piękne są takie chwile we dwoje i w miejscu, które zachwyca.
    Też już kilka razy miałam odczucie "o, to jest prawdziwa Ameryka" i w miejscach, które się od siebie róźniły więc nie jestem pewna co jest tą prawdziwą Ameryką...chyba ta różnorodność:)
    Również mam zawsze tylko jedno życzenie jak widzę spadające gwiazdy.
    Czekam w takim razie na dalszy ciąg...i na migawki z analoga też:)
    Miłego poniedziałku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czekam z niecierpliwością na kolejne piękne i ciekawe zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czasem droga ważniejsza jest niż cel, choć cel do którego zmierzaliście bardzo ładny.
    czekam na te analogi Agnieszko:)
    pierwsze zdjęcie to moje skojarzenie z amerykańskim filmem drogi:) uwielbiam:)
    i dzięki Twoim zdjęciom i powtórce "Prostej historii" zaczynam niecierpliwie przebierać nogami przed moją wyprawą samochodową po USA już w przyszłym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobnych zdjęć do pierwszego też mam kilka ze Stanów z różnych miejsc:)
    Wspaniałe są takie wyprawy we Dwoje, w szczególności gdy dzieli się wspólną pasję jaką jest fotografia:))
    A na analogi już nie mogę się doczekać:)
    i na ciąg dalszy.
    Ja planuję kiedyś analogowy wspomnieniowy post ze Stanów (bo tylko taki aparat tam miałam).

    miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  5. och...podoba mi się tu:)) bardzo. Będę czekać niecierpliwie na analogi:)tymczasem, najbardziej podoba mi się zdjęcie fotografa nad jeziorem, wielki błękit..:))
    uściski i dzięki za odwiedziny!
    J

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie dzielic wspolne pasje i czas w drodze.
    musze przyznac, ze choc podrozujemy sporo, to wakacje przez parki narodowe USA caly czas na miejscu nr 1 w naszym domowym rankingu :-)
    zdjecia super, tez czekam na analogi. pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Podróż super;) Jak dla mnie na razie pozostaje w sferze marzeń.
    Agnieszko jakim analogiem robisz zdjęcia?
    Pozdrawiam ciepło,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniale mieć wspólną pasję. A zobaczyć spadającą gwiazdę? Bezcenne! Widziałam raz! I to podniecenie podczas wypowiadanego życzenia. Aż dziw, że w ułamku sekundy można się zdecydować co jest najważniejsze ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszka:
    bardzo piekne, szkoda tylko ze czasem jest ich tak mało.
    myśle, że dużo ludzi słysząc to słowo, kojarzy je przede wszystkim z wielką metropolią typu NY. Wiem, że sa tacy dla których to jest właśnie ta przysłowiowa " Ameryka"- nie dla mnie;)

    Mirrows in the street;
    ja równiez zawsze wyczekuje Twoich zdjeć...:)

    Delie:
    zdradzisz miejsca jakie chcecie odwiedzić?:))
    My juz trzeci rok tak podróżujemy po Stanach, jednym z głównych powodów dla których tu jestem, są podróże i cieszę sie bardzo, ze mam mozliwośc spełniania Tutaj swoich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  10. jasne, zaczynamy spod kanadyjskiej granicy (prawie), zjeżdżamy w dół do Kalifornii, a jak wracamy z powrotem na górę i którędy, to jeszcze nie jest obmyślone:) ja mam nadzieję na Yellowstone:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Olliveta:
    a ja żałuję, że mojej przygody z fotografią nie zaczynałam właśnie od aparatu analogowego.
    bardzo jestem ciekawa Twoich analogowych wspomnień:) i wrażeń jakie miałaś z pobytu tutaj:)

    dotblogg;
    cieszę się:)
    fotograf ma duzo właśnie takich zdjęć, od tyłu z profila...bardzo lubię te zdjęcia.
    pozdrawiam.

    Ania;
    miło to słyszeć.
    przed nami jeszcze mam nadzieję, wciąż wiele do zwiedzenia , lista się powiększa każdego roku jak przychodzi planowanie wyjazdu.
    zazdroszczę tych podróży po Świecie!

    Anna;
    marzyć trzeba, ba, powinno się!
    przyjazd Tutaj też kiedyś był moim marzeniem...
    jak bedziesz sie wybierac, to masz już do kogo:)
    Olympus OM-2
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    magdalena;

    masz rację!


    dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. przepiękne :) tęsknię za tymi amerykańskimi przestrzeniami... czekam z niecierpliwością na analogi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli Ameryka to tylko duży format, bo tam przecież wszystko jest wielkie. A już zwłaszcza przestrzeń i odległości między jednym celem, a kolejnym :)
    Fantastyczne są te Wasze "zdjęcia drogi". Odczuwam niedosyt :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się, powinno się;)
    Kiedyś na pewno się wybiorę;)
    Bardzo miło z Twojej strony;););)
    Ja też pozdrawiam, z tym że ciepło,
    A.
    PS Dzisiaj po raz pierwszy była minusowa temp w ciągu dnia;(

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne! Widzę tego "homo viator!"!. Ze mną jest taki problem, że rzadko zrywam się przed świtem, jeśli nie muszę..

    Ale w takiej sytuacji na pewno zerwałabym się jak poranny ptak..

    Tak, te słynne wielkie przestrzenie, brak ograniczeń dla oka, wolność, droga, pustka, przygoda..

    Widzę to na Twoich zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń
  16. Delie;
    Trzymam kciuki za Yellowstone.
    A o Kaliforni myślę codziennie, od dnia przyjazdu...zrobiła na Nas duże wrażenie!!

    owieca;
    o tak, przestrzenie to Tu są niebagatelne:) i nie mam nic przeciwko takim jakie mielismy okazje podziwiac w miniony weekend. Gorzej z tymi miejskimi...ale do wszystkiego mozna sie przyzwyczaić.
    pozdrawiam

    Małgosia:
    zgadzam sie z tym co napisałaś.Tutaj niby wszystko jest " w zasięgu ręki" a tak daleko od siebie...
    ja rowniez odczuwam niedosyt po ostatniej wycieczce, na szczęście w planach mamy juz kolejna;))

    Anna;
    :)
    czyli wszystko zgodnie z naturą, czego nie moge powiedzieć o naszej pogodzie...dzisiaj np. było 20 stopni:/

    Atria C.
    Witaj!
    Dziękuję za tak miłe słowa:)
    W człowieku jest tyle sprzeczności, z jednej strony chce gdzieś wyjść, coś zobaczyć a z drugiej strony wie, że zasługuje na dobra dawke porządnego snu, a kiedy znależć na to czas jak nie w weekend właśnie:))
    Staramy się po równo, wysypiać i łapac każdą wolna chwilę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. w tym białym domku chcę zamieszkać i na tej werandzie siedzieć :)pls!!!!!!!!!

    nie moge się napatrzeć na te szerokie drogi.u nas jak wyjedzie się poza miasto to trzeba po drodze w krzaki zjeżdżać, żeby owce przepuścić- tak ciasno :)

    klimatycznie tu. zapisuje u siebie żeby zaglądać.pa

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałabym,kiedyś na własne oczy zobaczyć,sfotografować takie iście "filmowe" amerykańskie,drewniane domy.Pałam do nich wielką miłością,tak,jak zresztą do ponadczasowej rudowłosej Ani;)
    Zdjęcie białego domku z werandą-ulubione;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. byazi:
    Witaj:)
    taki domek to marzenie, ja nie mogę przestać im sie przygladać...kiedy∂ jedna kobieta mnie upomniała, że stoje i ludziom w okna zagladam z aparatem w ręku:)))).

    Monisia;
    Przyznam, że mają swój niepowtarzalny klimat, choć nie jeden z nich powtsał z płyty pilśniowej i ani jednej cegły:))

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie

    OdpowiedzUsuń

pozdrawiam :)