11/18/2011

podróż.



Każda kolejna podróż, choć inna
uczy mnie tej samej lekcji,
budzi te same emocje, równocześnie dając miejsce innym, i utwierdza w przekonaniu, że obcowanie z naturą - jako znak jej cichego uwielbienia, to jakby posiąść na własność Dar, który z każdym następnym razem staje się silniejszy.
Przez tych kilka minut, czasem godzin, dni...karmie swoje zmysły,
uczę się pokory wogec jej ogromu,
pielegnuję w sobie umiejętność dziwienia się światu...który w takie dni staje się wyrazisty jak wycinanka...


Dzisiaj,

patrze w głąb pejzażu i zapamiętuję jego
zrudziałe lasy ciągnące się po horyzont...
granatową, lustrzaną perspektywę jeziora...
stary dom na skraju wzgórza...
otchłań powietrza...
szum wodospadu, odbijajacy sie echem w mojej głowie.















Udanego weekendu!


12 komentarzy:

  1. Piękne słowa Agnieszko. I bardzo prawdziwe.
    A zdjęcia...no cóź, będę musiała się powtórzyć jak przy każdym innym Twoim poście- wspaniałe!
    Między innymi dlatego uwielbiam spędzać każdą wolną chwilę na łonie natury. Bo zawsze potrafi zaskoczyć, każdy widok jest inny i w zależności od pory dnia spojrzenie nawet na ten sam krajobraz oddaje zupełnie inny urok!

    p.s. za tydzień idę na zakupy i w planie mam podobne buty jak na Twoim zdjęciu:) Te z zeszłego roku niestety już się rozkeliły ale fason mi bardzo odpowiada więc będzie powtórka:)

    Miłego weekendu dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  2. w tych zdjęciach pod światło jest jakaś tajemnica. i Twoje słowa dobrze z nimi współgrają.
    udanego weekendu Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tam jest pięknie. Szkoda że nie można tak po porostu wejść przez obrazek do świata który przedstawia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dom na wzgórzu jest niesamowity!
    Wspaniałe zdjęcia,pełne urzekającego światła.Mogłabym się w nich zaszyć i już nie wracać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia z poprzedniego wpisu mówią same za siebie..
    Mało jest aż tak charakterystycznych miejsc. Nie patrząc na najwspanialsze zabytki.

    Piękne słowa oddające to wszystko fotografie...
    Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. błogosławić podróże i każdą chwilę w której wzrok szuka widnokręgu....

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. taki stary dom, chętnie bym się w nim znalazła, popatrzyła przez okno trzymając kubek gorącej herbaty z sokiem z malin:) niektóre miejsca wyglądają lepiej kiedy patrzy się na nie przez okno:)
    Niesamowite światło, słońce wydłużające cienie, słońce, na które można patrzeć bez obawy utraty wzroku;) igły i liście i promień, który układa się w serce położone na mchu:))) <3
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszka:
    Mam bardzo podobnie, dlatego na co dzień spacerując po okolicy, nigdy się nia nie nudzę, bo za każdym razem cos innego przykuje moją uwagę:)
    Buty super wygodne, i chyba niezniszczalne bo mam je juz trzeci rok...jak na mnie to chyba rekord:))
    Udanych zakupów:)
    Uściski

    Delie;
    dziękuję, tez je bardzo lubię:))

    mirrors in the street;
    cudownie było tam sie znaleść i mieć mozliwość spędzenia całego dnia...

    Monisia;
    ja najchetnie też bym nie wracała:))
    na szczęście w planach kolejna pozdróż, tym razem na kilka dni:))
    pozdrawiam

    byazi:

    świete słowa, podpisuje się pod nimi obiema rekoma:))

    dotblogg:

    widzisz serce???
    Boska jesteś zatem...
    czytając pierwsze zdanie, poczułam zapach domowego soku z malin...idzie w paczce od rodziców:))
    Ps. podoba mi sie Twoja wrażliwość:)))
    Ściskam serdecznie!

    Dziękuję Wam gorąco, za każde słowo i czas spędzony tutaj...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. domowy sok z malin jest najpyszniejszą rzeczą na świecie:)) widzę serce czerwone i pękate:)
    uściski
    J

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepięknie :) Kocham takie krajobrazy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dotblogg:
    :)))

    katie:
    ja również:))
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo klimatyczny blog i wspaniałe zdjęcia :) Z pewnością będę Cię odwiedzała i to z wielką przyjemnością ;) Zapraszam również do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń

pozdrawiam :)